piątek, 21 sierpnia 2009

"Czego boją się anioły?" C.S. Harris

Na pozytywną recenzję tej książki trafiłam na kilku blogach. Zaintrygował mnie jej tytuł (lubię anioły), a dodatkowo akcja tego kryminału dzieje się dziewiętnastowiecznym Londynie. Nie czekając dłużej zasiadłam więc do lektury. I nie mogłam się oderwać.

Rachel York, młoda i utalentowana aktorka, zostaje brutalnie zamordowana w kościele św. Mateusza. Dowody znalezione na miejscu zbrodni wskazują na Sebastiana St. Cyra, syna hrabiego Hendonu bezpośrednio związanego z królem. I nagle cała sprawa nabiera politycznego charakteru. Jest bowiem rok 1811, niedługo ma zostać ogłoszone szaleństwo króla Jerzego III, a jego syn ma zasiąść na tronie jako regent. Sebastian musi sam znaleźć mordercę aktorki i oczyścić swoje dobre imię.

Harris ma zdecydowanie bardzo sprawne pióro. W dodatku jest historykiem tego okresu, w którym rozgrywa się akcja jej książki. Dzięki temu mamy bardzo bogate i ciekawe tło. Opisy brudnych uliczek wspaniałego Londynu, strojów, ludzi, zdarzeń czy zwyczajów. Sama intryga jest także bardzo ciekawa. Wplecione zostały w nią i wątki polityki zagranicznej, i rozgrywki między wysoko postawionymi politykami. Na dodatek mamy i wątek miłosny, ale tak podany, że kompletnie nie przeszkadza i nie rozbija całości. Sebastian jest zdecydowanie bohaterem, którego losy chce się śledzić - młody, inteligenty arystokrata, z wyjątkowymi zdolnościami. Do pomocy ma młodego ulicznika, Toma, chłopca sprytnego i obrotnego, ale bardzo sympatycznego. Sporo w tej książce pościgów, zwrotów akcji, tajemnic. Czyta się ją z dużą przyjemnością do samego końca. Ja polecam, idealna lektura na kilka wieczorów. Niedługo na pewno sięgnę po dalsze przygody Sebsatiana (Kiedy bogowie umierają).

3 komentarze:

mr lupa pisze...

bardzo fajna książka. polecam tym, którzy jeszcze jej nie czytali:)

Kasiek - o mnie pisze...

Caitriona :) ) jam to ja :D
:D
Dogmę to ja miałam tylko dla Rickmana oglądnąć(pocieszny jest) ale okazało się, że film jako całość też jest wart uwagi

Caitri pisze...

Hello Kaśku, a film faktycznie całościowo wart jest uwagi :D

Mr lupa - dopisuję się do Twojego polecania ;)