Skończyłam przygodę z Wiedźminem, o której pisać nie będę, bo nie umiem. Boję się, że swoją pisaniną nie oddam sprawiedliwości tej sadze. Wspaniałej sadze. A że zaraz po Sapkowskim wzięłam się za jednego z moich ulubionych twórców kryminałów - bo w końcu nawet po Wiedźminie coś trzeba zacząć czytać - za Nesbø, to napiszę o jego książce Wybawiciel.Wybawiciel jest, jeśli nie mylę rachunków, szóstą książką z Harrym Hole w roli głównej. Mnie póki co, ani Harry, ani jego twórca się nie znudzili. Czerwone gardło nadal jak dla mnie jest najlepszym kryminałem Nesbø, ale Wybawiciel także przynosi wiele emocji i rozrywki.
Tym razem mamy do czynienia z morderstwem w szeregach Armii Zbawienia, mamy narkomanów i zbrodnię sprzed lat. Niezgłoszoną, ale niezapomnianą. Do tego wszystkiego dochodzi wynajęty zawodowiec, żołnierz z byłej Jugosławii, którego czasem napadają wspomnienia. I za to właśnie lubię książki Jo Nesbø - potrafi świetnie żonglować wątkami, umiejętnie przeplata czasy. Z chaosu tworzy logiczną historię. Dodatkowo u niego nikt nie jest święty, każdy z bohaterów ma coś na sumieniu, a pozory czasem bardzo potrafią zmylić czytelnika.
Idę szukać kolejnych części z Holem w roli głównej, bo naprawdę warto.

