piątek, 10 września 2010

"Książę Persji: Piaski czasu" (2010)

W grę Prince of Persia w życiu nie grałam i nie zamierzam, taka rozrywka nie jest bowiem dla mnie. Jednak film przygodowy o tym samym tytule od razu mnie zainteresował. Czemu? Bo ja lubię dobre filmy przygodowe.

Młody książę Persji, Dastan, musi pomóc księżniczce Taminie uratować świat przed zagładą oraz oczyścić swoje imię z zarzutu o morderstwo.

Nie ma co się oszukiwać Książę Persji jest filmem czysto rozrywkowym, ale tego właśnie oczekiwałam, gdy zasiadałam przed ekranem. Dodam, że filmem rozrywkowym na całkiem niezłym poziomie. Mamy tu wszystko co jest potrzebne: pozytywnego i sympatycznego bohatera, dużo akcji, w tym różnorodne pościgi i walki na miecze, niebanalne i banalne złe charaktery, piękną i dzielną księżniczkę, trochę fantasy oraz świat do uratowania. Do tego wszystkiego dochodzą całkiem niezłe efekty komputerowe, starożytny parkour oraz bardzo dobra muzyka autorstwa Harry'ego Gregsona-Williamsa i niezłe zdjęcia. Na dodatek obsada aktorska jest naprawdę interesująca. W roli głównej utalentowany Jake Gyllenhaal, którego ja jeszcze w takiej roli nie widziałam. Partneruje mu piękna brytyjska aktorka Gemma Arterton, a sir Ben Kingsley wciela się w rolę szwarccharakteru, co zawsze wychodzi mu z jakiegoś powodu idealnie. Moją sympatię zdobył jednak humorystyczny Alfred Molina w roli drobnego oszusta i miłośnika strusi.
Ogólnie rzec biorąc, dostałam to, co chciałam: dobry rozrywkowy film przygodowy.


5 komentarzy:

Matylda_ab pisze...

Ja właśnie 2 dni temu obejrzałam ten film. Dobry usypiacz! ;) Oglądałam go leżąc w łóżku i zaraz po usnęłam. ;) Fajna bajka, ale tak naprawdę to nic szczególnego.

podsluch pisze...

wybieram się na niego "w ramach luzu":) Oczekuje lekkiej skakanko siekanki ale bez przesadnej brutalności i jak widzę to właśnie dostanę czyli OK:)

Caitri pisze...

Matylda - tak, w sumie to jest taka bajka, wybitny nie jest, ale w swoim gaunku jest naprawdę dobry.

Podsłuch - moim zdaniem dokładnie to powinieneś dostać. Miłego seansu!

Agna pisze...

Od tego filmu rozpoczęła się faza ja Jakę'a - wciąż jest u mnie na pulpicie. A jak włączam komputer to na jego widok 20 miesięczna chrześnica wydaje radosne "Dżej!". Jako rozrywka, sprawdził się w niemal każdym calu. Mam zastrzeżenia do Kingsley'a, który odwalił fuszerkę. A tak wyrazisty Molina zatarł nieciekawy szwarccharakter. ;)

Caitri pisze...

Dokładnie jako rozrywka jest to bardzo przyzwoicie zrobiony film.
Ja tam nie zauważyłam potknięć Kingsley'a ;) Ale Molina były faktycznie świetny :)